Lato zamknięte w słoiku… czyli słów kilka o cukrze i KOGO (a raczej czyje kieszenie) KRZEPI ?!

Lato to wymarzony czas dla wszystkich miłośników warzyw i owoców. Jako że w mojej diecie dominują rośliny, jest to dla mnie prawdziwa uczta zmysłów i festiwal smaków. Niestety, w myśl powiedzenia „wszystko co dobre kiedyś się kończy”, ten owocowo- warzywny raj, według mnie trwa zdecydowanie za krótko. Z chęci zaspokojenia tęsknoty za letnimi darami natury, możemy ten okres wykorzystać na wykonanie przetworów na zbliżające się chłody i braki witaminowe.

Kiedy szukam przepisów na kolejne niezwykłe dżemy, marmolady, soki i kompoty przeraża mnie ilość cukru, jaka w nich widnieje. Każda pani domu powie, że aby takie truskaweczki przezimowały i dobrze nam smakowały, potrzebne jest oprócz owoców sporo cukru, najlepiej w proporcji 1:1 ( czyli na kilogram owoców kilogram cukru !!!). Tymczasem mało kto wie, jak taki „naturalny konserwant” wpływa na nasze zdrowie i ile tego cukru serwujemy sobie w przeciętnej dziennej diecie. Mało kto także wie, że dojrzałe owoce zawierają wystarczającą ilość fruktozy, która w połączeniu z odpowiednią pasteryzacją (o czym napiszę poniżej) zapewni trwałość na długie miesiące oczekiwania na ich konsumpcję.

Słowem wyjaśnienia- w całym artykule posługując się uproszczonym terminem „cukier”, mam oczywiście na myśli sacharozę, disacharyd z grupy węglowodanów, zbudowany z cząsteczki fruktozy i glukozy.

c3e794eebd11e557_467009529.xxxlarge_2x

Któż nie słyszał najpopularniejszego hasła reklamowego wymyślonego przez Melhiora Wańkowicza na zlecenie niezwykle opłacalnego przemysłu cukrowego w Polsce w latach 30-tych ubiegłego stulecia.

Jak do tego hasła odniesiemy się w obecnych czasach? Oczywiście, zgodzić by się można, że jest w tym trochę racji. „Cukier krzepi” m.in.:

  • lobbystów cukrowych, a w zasadzie cały przemysł spożywczy na świecie (dla uściślenia: ich konta bankowe),
  • wirusy, grzyby, bakterie,
  • raka (glukoza jest czynnikiem wzrostowym dla zmutowanych komórek nowotworowych).

A gdyby tak spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że cukier:

  • jest przyczyną wszystkich chorób cywilizacyjnych, począwszy od cukrzycy, miażdżycy, chorób układu sercowo- naczyniowego, otyłości, nowotworów i wielu innych,
  • jest niezwykle silnym narkotykiem,
  • postarza nasz organizm,
  • jest składnikiem większości produktów żywnościowym (i nie tylko), znajdziemy go w słodyczach, pieczywie, produktach mlecznych, napojach (nawet tych, które przybierają niewinną nazwę „wody”), mięsie i jego przetworach, a nawet w paście do zębów,
  • powoduje grzybice (m.in. karmi grzyby Candida Albicans),
  • wykazuje działanie prozapalne,
  • uszkadza większość naszych narządów,
  • utrudnia prawidłową pracę mózgu,
  • powoduje bóle głowy, w tym migreny,
  • jest jedną z przyczyn trądziku,
  • obniża naszą naturalną odporność,
  • negatywnie wpływa na nasze emocje,
  • itp., itd.

Lista schorzeń, za które odpowiedzialny jest niewinny i jakże słodki „przyjaciel” każdego człowieka, jest niezwykle długa. Szczegółowych informacji na temat destrukcyjnego wpływu cukru na nasze zdrowie jest bardzo dużo. Po wpisaniu hasła w internetowej wyszukiwarce o mechanizm jego działania w naszym organizmie, otrzymamy ponad pół miliona wpisów. Nie zdołam w moim wpisie wyjaśnić całego problemu cukrowego uzależnienia i tego jak sami siebie krzywdzimy brakiem wiedzy.

Polecam filmik z wykładem Jerzego Zięby, który nieco przybliża tematykę. Pokazuje on ciekawe doświadczenie nt. ilości spożywanego w diecie cukru, szczególnie przez dzieci.

A może podatek akcyzowy na słodycze?

Zastanawiam się czasem, dlaczego zacięcie walczymy z nałogami takimi jak: palenie papierosów czy nadmierne spożywanie alkoholu. Jak ognia boimy się marihuany, a przy najbardziej uzależniającym narkotyku cukrowym, nabieramy wody w usta. No bo kto o tym mówi? Często wyznacznikiem naszych przekonań są media- te zaś zamiast odpowiedniej profilaktyki, na każdym kroku promują produkty przesiąknięte cukrem. Pieniądze reklamodawców rozmywają moralność tych, którzy powinni być po stronie nieświadomej społeczności, także urzędników światowych organizacji, stojących na straży naszego zdrowia. Lekarze także nie robią zbyt dużo aby uświadomić swoich pacjentów o toksyczności cukru. Lepiej było np. wymyślić nową jednostkę chorobową, jaką jest ADHD, niż przyznać, iż winowajcą nadpobudliwości wśród dzieci (i nie tylko) jest wszechobecny w żywności cukier. Prościej jest wypisać tabletkę niż skupiać się na konkretnych zaleceniach żywieniowych- no bo przecież lekarz dietetykiem nie jest, a wpływ pożywienia na funkcjonowanie naszego organizmu na studiach traktowany był po macoszemu.

Czy wiecie w jaki sposób właściwości cukrowe wykorzystuje współczesny przemysł spożywczy? Za pomocą cukru dodawanego w coraz to większych ilościach do niemalże wszystkich produktów, trzyma nas jak na smyczy w pobliżu kas sklepowych, w których uzależnieni od słodkiego narkotyku zostawiamy znaczne części naszych comiesięcznych pensji. Mechanizm jest prosty: im więcej cukru w produktach spożywczych, tym bardziej uzależnieni od nich jesteśmy- w efekcie spożywamy tych produktów więcej i więcej pieniędzy wydajemy, nabijając kieszenie koncernów spożywczych.

Nic dziwnego- tak funkcjonuje nasz organizm, łatwo przyzwyczaja się do smaku słodkiego, który oddziałuje na nasz mózg, dając uczucie przyjemności. Nasza czujność jest usypiana, a w zamian za to pojawia się ciągłe pragnienie trwania w tym boskim błogostanie.

Jeśli mi nie wierzysz, zrób prosty test- w okresie dużego pragnienia wypij jedną szklankę słodkiego napoju? Czy czujesz zaspokojenie? Czy wręcz przeciwnie, po chwili odczuwasz potrzebę sięgnięcia po następną?

Słodkie napoje nigdy nie ugaszą pragnienia, o czym doskonale wiedzą producenci, nabijając nas w przysłowiową butelkę.

Kolejne doświadczenie: jeśli jesteś miłośnikiem słodyczy, spróbuj je odstawić na kilka dni- pojawia się złość, rozdrażnienie, czasem nawet niczym nie uzasadniona agresja. To typowa reakcja odstawienia substancji narkotycznych.

Z miłości do słodyczy….

valentines-day-sugar-cubes-2-08-12-2009-00-41-221

Cukier mimo swej mrocznej prawdziwej natury utożsamiany jest w społeczeństwie jako coś bardzo dobrego. Wiele pozytywnych etykietek zostało mu przyklejonych- nie wspominając już wcześniej wskazanego najpopularniejszego hasła reklamowego. Któż nie słyszał sformułowania: „czekolada- najlepsza przyjaciółka kobiety”? A inne hasła powiązane ze spożywaniem morza cukru zawartego w produktach spożywczych: „należy mi się jakaś przyjemność od życia” (najbardziej przyjemny jest stan pełni zdrowia i pełni sił witalnych !!); „smarowidło XXX to źródło niezbędnych węglowodanów- na dobry początek dnia” (czy komuś trzeba wyjaśniać różnice pomiędzy węglowodanami prostymi a złożonymi ?? jedne dają szybki zastrzyk energii a po chwili gwałtowny spadek i znużenie, drugie zaś uwalniają energię na długo po spożyciu); „cóż to za wyrodna matka która zabrania wszystkiego (czyt. słodyczy) swojemu dziecku” (bez komentarza??)

Znacie jeszcze jakieś inne?

Ileż to razy prosimy naszych znajomych/ rodzinę o nie przynoszenie naszym pociechom słodyczy. Niestety w naszej kulturze utarło się przekonanie, że częstowanie maluchów cukierkami lub czekoladkami to wyraz wielkiej sympatii i „życzliwości”. No i jest niestety rozwiązaniem znacznie prostszym niż gra, książka czy zabawka. Szkoda że nie mamy świadomości, jak „życzliwie” trujemy i zniewalamy nasze niewinne pociechy. A później dziwimy się, że tak małe dzieci zapadają na cukrzycę typu II.

Zabawne, że jako rodzice nie koncentrujemy się na tym, co w danym momencie możemy zrobić dla zdrowia naszych dzieci, ale gdy jest już za późno, oddalibyśmy wszystko- czas, pieniądze, własne zdrowie. Szukamy najlepszych specjalistów żeby za wszelką cenę je wyleczyć. Czy naprawdę łatwiej jest kupować chemicznie przetworzone płatki niż samemu zrobić zdrową granolę? Czy łatwiej kupić dżem lub czekolado podobne smarowidło, niż samodzielnie wykonać ich zdrowsze odpowiedniki, mając na uwadze powyższe?

Mówisz- moje dziecko tego nie lubi, nie będzie tego jadło!

Nic dziwnego skoro najpierw przez lata przyzwyczajane było do smaku gwarantowanego przez ogromne ilości cukru w produktach. Zmiany w tym przypadku wymagają czasu i cierpliwości, no i przede wszystkim zaparcia rodziców.

Nie wierzysz, że jest tak źle?

Sprawdź etykiety i zrób eksperyment: zsumuj cały cukier (oznaczony w gramach na etykiecie w miejscu węglowodany, czasem po prostu wskazany jako cukry) i podziel przez 5 (5 g cukru odpowiada 1 pełnej łyżeczce cukru). Wsyp do szklanki otrzymaną liczbę łyżeczek cukru i zobaczysz co serwujesz codziennie swoim maluchom. Weź pod uwagę: słodki napój (6 łyżeczek w małej butelce-0,3 l), serek (5 łyżeczek w małym opakowaniu), smakowe płatki (średnio 6 łyżeczek w szklance), batonik (5 łyżeczek), lody (6 łyżeczek w dwóch gałkach), dorzuć bułeczki, białe pieczywo, żywność przetworzoną, itp., itd. Łączna ilość jest imponująca, może dochodzić nawet do dwóch szklanek (!) cukru dziennie. Spróbuj sam spożyć taką ilość. Smacznego!!

Hallo! Obudźmy się dopóki nie jest za późno.

Zdrowsze wybory

547397

Co możemy zatem zrobić? To prostsze niż myślisz.

  1. Przede wszystkim ogranicz do minimum słodycze- np. do spożywania ich wyłącznie w weekend.
  2. Nie słodź herbaty ani kawy.
  3. Zamiast słodzonych napojów pijcie wodę (z cytryną, pomarańczą, miętą, lub innymi dodatkami, które urozmaica jej smak), babcine kompoty nie są także dobrym rozwiązaniem, chyba że kontrolujesz ilość substancji słodzących w nich zawartych.
  4. Zamiast gotowych płatków gotuj owsiankę z dodatkiem owoców (np. jabłka, banana), orzechów, miodu, itp., lub przygotuj zdrową granolę.
  5. W miejsce ciastek, cukierków, batonów wprowadź owoce. Kisiel lub domowa galaretka na ich bazie to także dobre alternatywy.
  6. Słodzone jogurty zastąp własnoręcznie przygotowanymi koktajlami na bazie kefiru, jogurtu naturalnego, roślinnego mleka, sezonowych owoców.
  7. Czytaj etykiety- wybieraj te produkty, które zawierają jak najmniej cukru.
  8. Unikaj jak ognia produktów z syropem glukozowo- fruktozowym- jest on jeszcze bardziej zdradliwy i szkodliwy, a powszechnie stosowany w wyrobach cukierniczych, jako tańszy odpowiednik cukru.
  9. Rób samodzielnie przetwory owocowe i słodkie pasty na kanapki, w których ogranicz ilość cukru, lub wprowadź jego lepsze odpowiedniki.
  10. Wybieraj naturalne substancje słodzące, jest ich całe mnóstwo, wybierz te które spełniają Twoje oczekiwania pod względem tolerowania przez organizm (np. w przyp. miodu, ksylitolu), ceny, smaku i indeksu glikemicznego.

Moje typy zamienników cukru to:

415020

  • miód (aby skorzystać z pełni mocy jego niezwykłych składników najlepiej spożywać go na zimno, tj. do temp. 40˚C, moim jednak zdaniem sporadyczne używanie miodu do pieczenia będzie i tak zdrowszym rozwiązaniem niż dodawanie cukru),
  • ksylitol– cukier brzozowy (unikaj tego sprowadzanego z Chin, gdyż jest produkowany z trzciny cukrowej, która jest tam często modyfikowana genetycznie, wybieraj fiński),
  • stewia (zawsze w połączeniu z ksylitolem, gdyż samą stewią trudno złapać odpowiednią proporcję- zbyt duży jej dodatek pozostawia dziwny posmak),
  • daktyle (pamiętaj aby wcześniej sparzyć je wrzątkiem, w celu pozbycia się niechcianych dodatków z procesu suszenia (np. siarka),
  • bardzo dojrzały banan (taki z czarnymi plamkami, nadaje się do koktajlów, a także ciast i ciasteczek).

Domowe przetwory alternatywą dla dżemu o zawartości: 30% owoców

A na zakończenie przepis na domowy niskosłodzony dżem.

Schemat jest zawsze taki sam, od Ciebie zależy jakich owoców i dodatków użyjesz. W tym miejscu chodzi mi raczej o to aby pokazać Ci sposób postępowania.

  • dowolna ilość ulubionych owoców (np. 2 kg),
  • ksylitol i stewia w ilościach wedle upodobania (ja dodaję na te ilość ok. 1/3 szkl. stewii, a resztę uzupełniam do smaku ksylitolem, ostateczna ilość zależy także od tego jakie owoce wybrałaś, słodkie, czy kwaskawe; czasem, np. w przypadku dojrzałych śliwek, można nie dodawać ich wcale),
  • opcjonalnie dowolne przyprawy: cynamon, goździki, kardamon, wanilia, imbir, itp. wedle upodobania.

Owoce myjemy, jeśli są to owoce ze sklepu, można wymoczyć je w mieszaninie wody o odczynie kwaśnym (np. z cytryną, kwaskiem cytrynowym, octem winnym lub jabłkowym- proporcje 1 l wody i 1 łyżka kwaśnej substancji), po czym w mieszaninie zasadowej (1 l wody na 1 czubatą łyżeczkę sody). W ten sposób najpierw pozbywamy się mikrobiologii (bakterii), a następnie pestycydów stosowanych w uprawie roślin. Jeśli używacie owoców z własnego sadu, lub od zaufanego rolnika, możecie ten etap pominąć.

Kroimy owoce na drobne cząstki, można część z nich zblendować, aby mieć szybszy efekt gęstej mieszaniny. Podgotować owoce wraz z wybranymi dodatkami na wolnym ogniu bez przykrycia. Pamiętajcie aby nie zagotować ich na śmierć, aby nie stracić pełni cennych wartości odżywczych. Ja gotuję je od 15 do 30 minut w zależności od stopnia gęstości jaki chcę uzyskać i rodzaju używanych owoców. Jeśli owoce puszczą dużo soku, możecie go zlać, ponownie podgrzać i przełożyć do butelek, zapasteryzować i cieszyć się smakiem własnoręcznie przygotowanego, niskosłodzonego kompotu.

W czasie gotowania owoców czyste słoiki wraz z nakrętkami ułożyć na blasze i włożyć do zimnego piekarnika nastawionego na temperaturę 100˚C. Dobrze jest dodatkowo przemyć nakrętki wacikiem namoczonym w spirytusie, aby je zdezynfekować. Kiedy piekarnik osiągnie odpowiednią temperaturę wyparzać słoiki przez ok. 10 minut.

Gorący dżem wkładać do gorącego słoika, zakręcić i wstawić z powrotem do piekarnika. Odmierzać czas pasteryzacji, który trwa 15 minut, od momentu napełnienia ostatniego słoika. Po czym albo zostawiamy słoiki w piekarniku (po jego wyłączeniu oczywiście) do czasu całkowitego wystudzenia, albo układamy zakrętkami do dołu na ściereczce pod przykryciem z grubego koca, pozostawiając je nawet na 24 godziny.

Gwarantuję, że tak przygotowane słoiki przetrwają w naszej piwniczce cały rok, pomimo iż nie zawierają kilograma cukru w kilogramie owoców ;).

Taki dżem, choć może nieco rzadszy, złożony jest w niemalże 100 % z owoców. Dla porównania skład jego sklepowego odpowiednika z popularnego dyskontu: 30% owoców i 38% cukru (o ironio jest to dżem z kategorii niskosłodzonych!), dodatki żelująco- zagęszczające, a także wierni przyjaciele cukru- regulatory kwasowości, które powodują, iż po tak dużej dawce serwowanego cukru, zwyczajnie nas nie mdli.

Ale czego się można spodziewać do dżemie, który wykonany jest z biednego, czerwonego, kropkowanego, latającego robaczka? 😉

Dokonujcie zatem swoich wyborów- oby świadomych.

Na zdrowie 🙂 !!

 130294

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s